Chwilówki: dla kogo?

Dla wielu osób chwilówki to jedyny sposób na uzyskanie zewnętrznego finansowania. Kto do nich należy i dlaczego?

Są wśród nich notoryczni dłużnicy i ludzie, którzy zarabiają sporo, ale nieoficjalnie. Oto cztery grupy korzystające z pożyczek chwilówek.

Grupa numer jeden: pracujący na czarno

Wbrew pozorom całkiem spora grupa obywateli po prostu nie ma możliwości zaciągnięcia pożyczki czy kredytu w tradycyjnym banku. Z prostej przyczyny: osiąga dochody nie rejestrowane. Może to być pracownik budowlany, który nie ma żadnej umowy o pracę, może to być kierowca ciężarówki zatrudniony na minimalną pensję i otrzymujący resztę wypłaty w gotówce, może to być także bezrobotny, który ima się prac dorywczych, ale nie chce stracić statusu. Jakkolwiek by nie było, dla tych ludzi chwilówki to jedyna opcja.

Dlaczego? Odpowiedź jest oczywista: nawet, jeśli ktoś osiąga na czarno dochód liczony w tysiącach złotych, to i tak dla banku jest golasem. Bank patrzy na umowę o pracę, od jakiegoś czasu także zlecenia, na dochody z działalności gospodarczej. Musi mieć finanse na papierze. Chwilówki obywają się bez tego.

Grupa numer dwa: osoby o niskich dochodach

Ważną grupą, która może być zainteresowana takimi pożyczkami są także osoby, które mają zbyt niskie dochody, żeby liczyć na kredyt czy pożyczkę w banku. Niektóre odrzucane są przez sektor oficjalny dlatego, że na udzielenie kredytu nie pozwalają przepisy, inne ze względu na to, że są zdaniem instytucji finansowych klientami zbyt ryzykownymi.

Jakkolwiek by na to nie patrzeć, taka grupa także stanowi cenne źródło potencjalnych klientów dla firm, które udzielają pożyczek i kredytów bez sprawdzania dokładnej zdolności kredytowej. Chwilówki są dla nich dostępne, dzięki czemu ludzie ci mogą sfinansować wiele swoich potrzeb konsumpcyjnych.

Grupa numer trzy: ci, którym podwinęła się noga

zmartwionyTradycyjne banki, oprócz zdolności kredytowej, sprawdzają także wiarygodność klienta. Zwracają wiec uwagę na to, jak dana osoba spłacała wcześniejsze zobowiązania: kredyty hipoteczne, pożyczki gotówkowe czy saldo na karcie kredytowej. Jeśli komuś podwinęła się noga ma małe szanse na finansowanie z tego źródła.

Jeżeli chodzi o chwilówki, to takiego zagrożenia nie ma. Tego rodzaju pożyczki udzielane są zwykle bez weryfikacji, a więc mają na nie szansę także ci, którzy skusili w innym przypadku. Nie zawsze są to oszuści, czasem po prostu ludzie, którzy mieli pecha. Dla niektórych pożyczki bez bik to szansa na wyjście na prostą, dla innych pierwszy krok na spirali zadłużenia.

Grupa numer cztery: ludzie w pętli kredytowej

Kiedy się na niej znajdą, trafiają do ostatniej grupy. To osoby, które niejako muszą pożyczać, żeby w ogóle utrzymać się na powierzchni. Ich zobowiązania są na tyle wysokie, że pochłaniają większą część dochodu. Standardowe banki im nie pomogą, zostają jedynie chwilówki. Te są dla nich jednak coraz droższe, a z każdą pożyczką pętla zadłużenia zaciska się. Ostatecznie zwykle dochodzi do bankructwa. Oficjalnego lub nie.