Kredyt refinansowy: 4 razy nie

Chociaż w niektórych sytuacjach to jedyne wyjście, w większości trzeba mieć się na baczności. Dlaczego kredyt refinansowy to niekoniecznie dobry pomysł?

Żeby oddać, trzeba mieć z czego. I niezależnie od tego, jakby się starać, i tak na kredycie zarobi bank.

Powód numer jeden: dodatkowe opłaty

róża - kolceNie ma róży bez kolców i nie ma usług bankowych, za które nie trzeba by dodatkowo płacić. Zwłaszcza wtedy, gdy ostateczny rezultat może być korzystny dla klienta posiadającego zobowiązanie. Kredyt refinansowy nie jest tutaj żadnym wyjątkiem. Tak samo, jak w przypadku wielu innych usług, także w tym bank pobiera cały szereg dodatkowych opłat, które koniec końców mogą sprawić, że operacja będzie nieopłacalna.

Najważniejszym kosztem, z którym trzeba się liczyć jest opłaca za wcześniejsza spłatę kredytu. Ta jest o tyle ważne, że kredyt refinansowy do de facto zupełnie nowe zobowiązanie, które zastępuje to już istniejące. I chociaż nowe warunki mogą być korzystniejsze, to konieczność zapłacenia równowartości trzech procent dotychczasowego kredytu (powiedzmy, na 300 tys. zł, co daje nam około 9 tys. zł do wyciągnięcia od ręki) sprawia, że w ogóle nie opłaca się podchodzić do tematu.

Powód numer dwa: niekorzystny kurs walutowy

Inna sprawa, że kredyt refinansowy może być udzielany także wtedy, gdy wcześniej zaciągnęliśmy zobowiązanie w którejś z walut obcych. Na przykład w znanym i do niedawna cenionym franku szwajcarskim. Jest z tym tylko jeden problem – ponieważ, jak już zostało powiedziane, refinansowanie kredytu to tak naprawdę jego wcześniejsza spłata sfinansowana zupełnie nowym zobowiązaniem, taka akcja może być dość kosztowna.

Wyobraźmy sobie, że pożyczyliśmy kilka lat temu kwotę równowartą stu tysiącom franków szwajcarskich. W przeliczeniu na złote było to wówczas około 250 tys. Po latach jednak kwota zobowiązania wyrażona w złotych jest już znacznie wyższa i sięga nawet 350 tys. zł. Refinansowanie kredytu oznacza, że musimy najpierw spłacić tę wyższą sumę, żeby potem zaciągnąć na poczet jej sfinansowania nowe zobowiązanie.

Powód numer trzy: dłuższy okres spłaty

Może się też zdarzyć, że kredyt refinansowy zostanie przez nas wybrany nie dlatego, że chcemy płacić mniej w postaci odsetek, ale dlatego, że nie jesteśmy w stanie płacić raty na dotychczasowym poziomie. Refinansowanie będzie więc w praktyce przedłużeniem czasu spłaty na nowych, nieco innych warunkach.

bankTu jednak pojawia się problem. Nawet, jeśli w międzyczasie spadły marże czy stopy procentowe, całość będzie nas kosztowała więcej niż do tej pory. Dlaczego? Ponieważ niższe procenty liczone będą od dłuższego czasu spłaty. A każdy kolejny rok to przecież dodatkowe koszty. Koniec końców więc ulżymy sobie w portfelu, ale zapłacimy znacznie więcej.

Powód numer cztery: i tak zarabia bank

Jaki z tego wniosek? Że w bardzo wielu przypadkach na zmianie warunków kredytowania koniec końców i tak zarabia bank. Czy to poprzez dodatkowe opłaty czy przez mniej korzystne warunki albo kurs po którym przeliczana jest waluta obca. W starciu z potężną machiną bankową klient jest najczęściej na z góry przegranej pozycji. Kredyt refinansowy może być dla niego kuszący, jednak za każdym razem trzeba uważać.