Kredyty chwilówki: 4 razy tak

Szybkie pożyczki gotówkowe mają swoich zaciekłych wrogów. A jednak kredyty chwilówki mają także pewne plusy. Jakie?

Dla jednych ucieleśnienie zła wynikającego z nadmiernego zadłużenia. Dla innych po prostu kolejny instrument finansowy. Oto dobre strony chwilówek.

Po pierwsze: pożyczka dla każdego

Z punktu widzenia wielkich instytucji finansowych niektóre grupy klientów wydają się być kompletnie nieatrakcyjne. Albo brak im zdolności kredytowej albo potrzebują zbyt małych kwot, żeby opłacało się uruchamiać całą bankową machinę albo po prostu dotarcie do nich byłoby zbyt drogie. Ważną rolę odgrywają też regulacje rządowe, które ograniczają ryzykowną akcję kredytową (przynajmniej gdy chodzi o konsumentów). Są więc kredyty chwilówki rozwiązaniem dla tych, którzy normalnie znajdują się poza głównym obiegiem finansowym.

Chodzi o ludzi, którzy zarabiają za mało, żeby liczyć na założenie karty kredytowej. A także o osoby, które są już zadłużone, jednak z różnych względów potrzebują więcej pieniędzy. I tych, którzy uzyskują dochody ze źródeł nieewidencjonowanych. Dla całkiem sporej grupy ludzi kredyty chwilówki to po prosto szansa na pieniądze.

Po drugie: także małe kwoty

Co ważniejsze, ze względu na swoją specyfikę sektor ten jest znacznie bardziej sprzyjający dla tych, którzy potrzebują pożyczyć jedynie drobną kwotę. Nie pięćdziesiąt tysięcy na nowy samochód, ale dwieście złotych na wymianę akumulatora w starym. Nie pół miliona na kupno mieszkania, ale trzysta złotych na to, żeby w komunalnym mieszkaniu przeprowadzić odgrzybianie i deratyzację.

Takie niewielkie pożyczki to dla tradycyjnych banków muchy, które przeszkadzają w prowadzeniu prawdziwego biznesu. Zyski z nich są niewielkie, a kłopotów dużo. Choćby dlatego, że wiele z nich rzeczywiście nie jest na czas spłacanych. Kredyty chwilówki to dla osób, które potrzebują małych pieniędzy rozwiązanie zastępcze.

Po trzecie: koszty nie takie straszne

Warto dodać, że w większości publikacji zwracana jest uwaga na to, jak wysokie koszty ponoszą osoby zaciągające kredyty chwilówki. Z reguły operuje się przy tym pojęciem rzeczywistej rocznej stopy oprocentowania pokazującej, ile pożyczka kosztuje w ujęciu dwunastomiesięcznym z uwzględnieniem wszystkich opłat, marż i prowizji. W przypadku chwilówek są to zwykle liczby w okolicy dwustu, trzystu procent.

dynia

I oczywiście jeśli liczyć to w taki sposób, kwoty robią wrażenie. Jednak w rzeczywistości chwilówki zaciągane są na krótki okres. Miesiąc, góra dwa. Wówczas koszty są znacznie niższe, a ze względu na niewysokie kwoty kredytu nie sprawiają większych problemów.

Po czwarte: trzeba nakręcać popyt

Na koniec warto dodać, że kredyty chwilówki pełnią ważną rolę także w ujęciu makroekonomicznym. Napędzają bowiem popyt konsumpcyjny, a więc dają gospodarce paliwo. Ludzie, którzy je zaciągają kupują produkty dając pośrednio zatrudnienie ludziom w różnych branżach. Dopóty, dopóki swoje zobowiązania spłacają, nie ma większego problemu.